środa, 21 stycznia 2015

Magiczne właściowości żyworódki


Żyworódkę odkryłam, kiedy mój palec potrzebował pomocy, a dermatolog wysyłał na azot, bo nic innego nie było w stanie poprawić "tego czegoś" na palcu. Roślina, która moim zdaniem wyciąga ropę lepiej niż maść ichtiolowa.

Zacznę od przedstawienia kilku faktów o tej roślinie.

Żyworódka to roślina wiecznie zielona, dochodzi do 1,5 metra wysokości, ma dość grube liście o sercowatym kształcie.
Na brzegach liści wyrastają liczne rozmnóżki z małymi listeczkami i korzonkami, gotowe do szybkiego ukorzenienia, także nie muszę się obawiać, że mi zabraknie tej roślinki;)

Poniżej zdjęcia jak to wygląda na liściach, a "młode" opadając, zakorzeniły się same, zobaczcie:

    


Roślina ta, ze względu na swoje cudowne właściwości uważana jest za "domową apteczkę", która powinna znaleźć się w każdym domu. Można używać ją wewnętrznie i zewnętrznie.

Surowcem leczniczym są świeże liście i pędy, z których otrzymuje się sok lub miazgę.
Zawiera: flawonoidy, wit. C, mikro- i makroelementy (mangan, miedź, selen, glin, krzem, potas, wapń, żelazo.

Działanie:
- bakterio-, grzybo- i wirusobójcze, skierowane przeciw różnym drobnoustrojom chorobotwórczym występującym u ludzi i zwierząt. Badania wykazały niszczące działanie na szczepy bakterii ropotwórczych (gronkowce, paciorkowce) i na pałeczki czerwonki. Eksperymentalnie udowodniono również hamowanie wzrostu niektórych pleśni i drożdży oraz ruchliwości pierwotniaków.

- przeciwzapalne - hamuje procesy zapalne, na skutek niszczenia bakterii i rozkładu wytwarzanych przez nie toksyn, zmniejsza miejscowe przekrwienia i obrzęki komórek tkanek

- przeciwprzesiękowe - wskutek hamowania wydzielania płynu przez uszkodzoną skórę lub błonę śluzową, zachodzi szybsze przejście procesu zapalnego w fazę znikającego sączenia

- regenerujące - następuje przyspieszenie ziarninowania i pokrywania świeżym naskórkiem miejsc uszkodzonych, a więc intensywne gojenie z równoczesnym szybkim oczyszczeniem z ropy i zmartwiałych fragmentów tkanek

- biostymulujące - objawia się zwiększoną ogólną odpornością organizmu wskutek pobudzenia niektórych mechanizmów immunologicznych oraz większą odpornością skóry na urazy

Żyworódkę stosuje się zarówno zewnętrznie (uszkodzenia skóry, oparzenia, trądzik, wągry, egzema, łupież, itp.) jak i wewnętrznie (katar, angina, chrypka, ból zęba, cukrzyca, żylaki, hemoroidy, itp.)

Warto przekopać internet w celu znalezienia przepisów na nalewki, wcierki, soki itp.

Dlaczego ja zakochałam się w żyworódce?

To, co widzicie na zdjęciu, to początki mojego problemu...Najpierw wyglądało na kurzajkę, więc kupiłam specjalny preparat i smarowałam codziennie narośl. Po kilku dniach zaczęła zbierać się ropa i zrobił się stan zapalny. Nie pomogła również maść ichtiolowa, rana co raz bardziej rosła i bolała... Zdecydowałam się na wizytę u dermatologa, bo nie wyglądało to ciekawie, a przy najdelikatniejszym dotknięciu bolało strasznie. Okazało się, że zrobiła mi sięziarnina, tzw. dzikie mięso, prawdopodobnie coś mi się tam wbiło, a organizm próbował się bronić, nie chciało mi się to goić i zaczęło to wyglądać jak kawałek świeżego mięsa, który wychodzi z wewnątrz na zewnątrz. Lekarz od razu skierował mnie na wymrażanie, niestety, trzeba było czekać tydzień. W tym czasie moja mama wyczytała, że na takie niegojące się rany warto przyłożyć liść żyworódki, ściągając wcześniej błonkę z liścia. Codziennie rano i wieczorem przykładałam liść, oklejałam plastrem i tak chodziłam, jakie było moje zdziwienie, kiedy po 2 dniach nastąpiła poprawa. Po 5 dniach znikł stan zapalny, nie było ropy, "mięso" trochę się zmniejszyło. Mimo wszystko postanowiłam pojechać na umówiony termin, bo nie wiedziałam, co w tym palcu może mi jeszcze siedzieć, a konsultacja z lekarzem nie zaszkodzi:) a tu nagle słyszę, że doktor nie przyjmuje, azot się skończył, trzeba czekać kolejny tydzień...Postanowiłam kontynuować kurację żyworódką. Na następną wizytę nie pojechałam, nie było potrzeby;) Dzikie mięso znikło całkowicie!!! Zaczęłam dużo czytać o tej roślinie i stopniowo włączałam ją do pielęgnacji. Cudownie działa na "niespodzianki" wyskakujące mi na twarzy, coś niesamowitego:)
Żałuję, że nie zrobiłam więcej zdjęć z przebiegu mojego problemu, ale mimo wszystko mam nadzieję, że spróbujecie żyworódki, uważam, że naprawdę warto.


Pozdrawiam,
tyna ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz